Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Porady krótko.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Porady krótko.. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 września 2014

MOTIVATION WANTED DEAD OR ALIVE

PORADA: NIE KORZYSTAJ Z FORÓW, KIEDY SZUKASZ MOTYWACJI!

 Pierwsza kartkówka w czwartek. Co roku jest jakaś pierwsza, taki znak, że trzeba się uczyć.

   "Ucz się ucz, nauka to potęgi klucz". Całkiem fajne zdanie, ale jakoś nie motywuje. Ale każdy wie, że najlepiej motywuje co? Internet!

  Forum1: [Jesteś super. Uwierz w siebie! Spójrz w lustro, jesteś najlepszy!] Super. Czyli stanę przed odbijającą światło, zwalistą konstrukcją ze szkła i czegoś jeszcze i wmówię sobie "jestem dumny z tego, że nie umiem matmy! Jestem szczęściarzem! Pieprzyć motywację!". Jedno z głupszych zdań. Jeśli coś ci nie odpowiada, popraw to!

  Forum2: [Chcesz się pouczyć matmy? Einstein nie miał naukowego tytułu. Tak jak Gates, milion innych osób sukcesu itd.] Super. Czyli najlepiej zostanę w domu, założę własną firmę, żeby zjadł mnie ZUS, podatki i ukochane państwo, ale będę niezależny, będę człowiekiem sukcesu!

  Forum3: [Zamiast matmy poucz się historii. Matma nie jest ci potrzebna.] Super. Gdyby nie była, to nie klepałbym jej od podstawówki.

  Forum4: [Musisz się uczyć, ja też... O, memy!] Super. Ale koleś ma rację. I dzięki niemu się nie pouczę. Forum jest jak kobieta. Fred z "Chłopaki nie płaczą" pewnego razu zaufał kobiecie, dałby sobie za nią rękę uciąć. I by teraz kurwa nie miał ręki.

P.S. Cudzysłów był zbyt mainstreamowy, stąd kwadratowy nawias.

A fora są posortowane w kolejności od najgłupszego do najgorszego, albo wymiennie!

niedziela, 7 września 2014

Jak się nie zmęczyć w weekend?

    Jest weekend, chyba z 20 osób już o tym na Facebooku napisało, po czym wypowiedziało się w jakimś komentarzu, że denerwuje ich takie informowanie o dacie. What the fuck, world?!

    Ale mniejsza, nie o tym. Dla wielu osób weekend to prawdopodobnie jedyna data, kiedy można rozejrzeć się za dorywczą pracą. Sam niekiedy takich ofert poszukuję, stąd wielki szacunek do owych towarzyszów. Choć z drugiej strony to trochę przykre, że jedyny wolny czas w tygodniu poświęcamy na... pracę. I więcej pracy. Na studiach, nieraz już w liceum... Od posadki hostessy, po rozdawanie ulotek, jakiś etacik korpo-dziwki (wcale tego nie neguję, korpo-dziwki są super i zarabiają stosunkowo sporo, jeśli potrafią się ustawić!). To wszystko naprawdę przykre.

    Zarabiamy w sobotę, żeby wydać w niedzielę. To jest sposób, jak zarobić żeby się nie narobić. Dopiero kiedy dochodzi czynsz, media i takie tam, pojawiają się schodki. Dobrze mają ci, którzy ukończyli Wyższą Szkołę Robienia Hałasu, bo balują za hajs matki z dyplomem w ręku i papieroskiem w drugiej.

    I dobrze, że wydajemy. Lepiej wydawać swoje, niż latać po kieszonkowe do biednych rodziców. Jeśli moje dziecko w przyszłości stwierdzi, że woli iść ja kilka godzin do nieco nudnej, ale niewymagającej zaangażowania mięśni pracy tylko po to, żeby zarobić na swoje zachcianki, osobiście mu taką pracę znajdę. Mamo, Tato, dziękuję Wam za wszystkie lata kupowania pieluch, tych pysznych deserów Gerbera (matko, dalej to uwielbiam), książek, zeszytów, plecaków, butów i ubrań - bo za piwo i narkotyki płacę ze swoich! Możecie być dumni!